WYWIAD: „Zrozumieć narcyza. Nie mylić z potworem”

Gość: dr Marek Cichocki, psychoterapeuta psychodynamiczny, autor książek o osobowości narcystycznej
Rozmawia: Dawid Sarysz

Dawid Sarysz:
Panie Doktorze, zacznijmy od podstaw. Co to właściwie jest NPD?

dr Marek Cichocki:
NPD, czyli narcystyczne zaburzenie osobowości, to nie „bycie egoistą” ani „zadufanym w sobie”. To głębokie, często bolesne zaburzenie struktury osobowości, w którym człowiek buduje swoje „ja” na potrzebie bycia wyjątkowym, podziwianym, nieomylnym — ale pod tym często kryje się ogromna wrażliwość, wstyd i lęk przed byciem nic niewartym.


Dawid Sarysz:
Czyli to maska?

dr Cichocki:
Dokładnie. To zbroja. Osoba z NPD nosi ją, żeby nikt nie zobaczył, jak bardzo się boi, że nie jest dość dobra, że zostanie porzucona albo ośmieszona. Ale zbroja staje się problemem — izoluje, rani innych i w końcu też samego „noszącego”.


Dawid Sarysz:
Często mówi się: „Narcyz to toksyk”. Czy to słuszne?

dr Cichocki:
To duże uproszczenie. Toksyczność to sposób zachowania. NPD to struktura psychiczna. Owszem, osoby z NPD mogą ranić, manipulować, być trudne — ale często robią to nieświadomie, w obronie przed bólem. Osądzając ich jako potwory, nie pomagamy ani im, ani sobie.


Dawid Sarysz:
Czy osoby z NPD mogą się zmienić?

dr Cichocki:
Tak, jeśli chcą. Ale droga jest trudna. Osoba z NPD musi najpierw dostrzec, że coś jest nie tak — że jej relacje się rozpadają, że czuje pustkę mimo sukcesów, że odrzuca bliskość. I musi odważyć się spojrzeć na siebie bez zbroi. W terapii uczymy się czegoś, czego ta osoba nie doświadczyła jako dziecko: że można być kochanym bez bycia idealnym.


Dawid Sarysz:
A co z osobami, które żyją z narcyzem? Partnerzy, dzieci, przyjaciele?

dr Cichocki:
To często osoby bardzo zranione. W relacji z narcyzem łatwo się zatracić — bo on potrafi być charyzmatyczny, uwodzicielski, ale też chłodny, wymagający, okrutny. Najważniejsze dla bliskich jest: dbać o własne granice, nie próbować ratować narcyza za wszelką cenę, a jednocześnie — jeśli to możliwe — oferować kontakt, który nie opiera się na podziwie, tylko na autentyczności.


Dawid Sarysz:
A jeśli ktoś podejrzewa u siebie cechy narcystyczne?

dr Cichocki:
To już pierwszy krok do zmiany. Świadomość, że coś się powtarza, że trudno utrzymać relacje, że pod dumą kryje się pustka — to zaproszenie do głębszej pracy. Terapia może być trudna, ale daje niesamowitą wolność: można zrzucić zbroję i zobaczyć, że się istnieje — nie przez pryzmat sukcesu, ale przez samą swoją obecność.


Dawid Sarysz:
Dziękuję, Panie Doktorze. Na koniec — jedno zdanie dla czytelników?

dr Cichocki:
Narcyz to nie potwór. To człowiek, który kiedyś nie usłyszał: „Jesteś ważny, nawet gdy nie błyszczysz”. Dajmy sobie i innym szansę na zrozumienie.